blog.zamber.net

 

17

2

09

Walentynki

Skoro już Ludwik zabrał się za Walentynkowy ekshibicjonizm i ja nie mogę zostać w tyle ;).

Pomysł na spędzenie tego wspaniałego, komercyjnego święta wpadł nam do głów praktycznie w wigilię święta, więc trudno było liczyć na jakąkolwiek rezerwację a filmowe wieczory nie należą do grupy pomysłów na wieczór przeznaczonych na tak doniosłe okazje.

Zakres naszych poszukiwań szedł pod sztandarem "czegoś o czym nie pomyśli nikt inny" ale jak wiadomo większość ludzi tak myśli ;). Oczywiście zdawaliśmy sobie z tego sprawę, jedynie nie chcieliśmy spędzić wieczoru szablonowo. Padł pomysł wyjścia do teatru powitany entuzjastycznie z obu stron, szybko dorwaliśmy gazetę i wyszukaliśmy rozkład jazdy. W rozkładzie wyczytaliśmy "TEATR: Wodzirej. Koszalin Kulturkampf.", brzmiało nieciekawie i nie podali nawet godziny ale od czego jest internet ;). Gdy dotarłem do swojej stacji dowodzenia odnalazłem od razu stronę BTD wraz z rozkładem. Na dużej scenie Wcześniej wymieniony "Wodzirej" (na podstawie filmu z 1971) a na małej "Dialogi penisa". Oba o godzinie 18. Było już po 22, więc dzwonienie o rezerwację mijało się z celem ale zapisałem sobie numer i dzwoniłem już w Walentynki co godzinę w celu rezerwacji. U Szefowej byłem z bukietem tulipanów z takim śmiesznym białym kwiatkiem (bo nie lubi róż ;]) w okolicach 16, obejrzeliśmy kawałek jednego filmu i zebraliśmy się do teatru. W czasie oglądania filmu udało mi się dodzwonić do teatru i zarezerwować bilety na "Wodzireja" bo niestety wszystkie na "Dialogi penisa" były już wyprzedane.

Sztuka pomimo braku walentynkowego zabarwienia była wyjątkowo ciekawa. Wszystkie wydarzenia zostały dostosowane do Koszalińskiej rzeczywistości i mentalności:

(...)
- Bo wiesz, ja przeprowadziłem się z Bobolic do Koszalina...
- A! Z małej wsi do dużej.
(...)

Na dodatek podczas przerwy aktorzy pogawędzili chwilę z publicznością o Koszalinie i jeden z nich oświadczył się swojej kobiecie na scenie przy romantycznym oświetleniu i muzyce. Dostali owacje większe od samej sztuki ;).

Teatr usatysfakcjonował nas w 100% ale nie raczył napełnić nam żołądków. Tuż przy teatrze jest Da Grasso lecz tłum ludzi skutecznie nas odstraszył. Z pomocą przyszła moja wspaniała znajomość Koszalina i ostatecznie wylądowaliśmy w Uszatku, pizzerii tak małej, że naraz zmieściłoby się w niej góra 15 osób.

Dla niektórych cały "plan" wieczoru może wyglądać na wyjątkowo niedopracowany ale przy takiej okazji zazwyczaj nie ma znaczenia co i gdzie tylko z kim :).

 
 

Komentarze

 
 
 

№ 1

17 2 09, 19:54:02

Tajemnicza wielbicielka:>

Popisałeś się niezłym zmysłem organizacji (jak na Czarnucha przystało) i wypadło nieszablonowo z lekką nutką infantylizmu. Wspaniale. To wszystko było naturalnie bez okazji. Ot tak,bo nam się chciało akurat tego dnia gdzieś wypełznąć:P

P.S.Pizzeria to był mój pomysł ^^
P.S.2 Ja bardziej.

 
 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog

25 11 09, 16:19:29 | Znowu tapetki z NG |

88 tapet z National Geographic, instrukcje dla laików w środku :). Python for ubuntu.

12 1 08, 18:09:46 | Postaw mi piwo :D | Ludwik oświecił mnie, że da się robić przelewy z PayPal bez aktywowania karty. Z tej okazji dodałem w prawym górnym rogu przycisk "Postaw mi piwo :)".

5 11 07, 21:10:36 | Płyty Ubuntu |

Dzisiaj przyleciały ;).