12 12 07
Łoo Boziu...
Onetowa dyskusja na temat historii kościoła nieźle mnie rozbawiła :D. Komentarze można podzielić na 4 działy dzieląc wdg. pochodzenia ludzi:
- onet.pl
- katolik.pl
- racjonalista.pl
- onet.pl
Naszła mnie refleksja: jak można wierzyć w Boga skoro wszystko co o nim wiemy to wiedza od kościoła? Fenomen kościoła opiera się na wykorzystaniu ludzkiej dociekliwości pytającej "Czy jest tam coś co nas stworzyło?". Mają odpowiedzi, mają media, mają wiernych, mają władzę.
W ogóle co to ma być? "Wierz we mnie na ziemi a po śmierci będziesz miał miło." Co MU po mojej wierze?
Nigdy nie uwierzę i nie żałuję. Nie będę czekać nieba po śmierci, wolę mieć je tu i teraz.
SZATAN! :P TAK, to jest flame generator :D.


zamber88@gmail.com
Naszła mnie refleksja: jak można wierzyć w Boga skoro wszystko co o nim wiemy to wiedza od kościoła?
1. Od kiedy?
2. Nawet jesli to?
ad 1. ok, nie przemyślane. Kościoła oraz innych religii, które zakładają istnienie stwórcy.
ad 2. to wolę informacje z wielu źródeł (z czego wnioskować można by, że stwórca jako taki istnieje, ale jestem takim typem co nie uwierzy jak nie zobaczy :P). Mała jest różnica pomiędzy wiarą a byciem naiwnym.
Ale różnica między wiarą a wiedzą, jest wielka ;).
Jedni wierzą w UFO, drudzy w to, że Elwis żyje, a trzeci w jakieś bóstwa. Naturalna sprawa. Femon tylko w wykorzystaniu tej głupoty.
zambrze, poczytaj Tomasza z Akwinu lub Jana Dunsa Szkota
( za obydwoma nie przepadam ale oni wyprowadzili DOWODY na istnienie siły wyższej a niektórym nawet Ty, niemógłbyś zaprzeczyć :) )
zamber: jak mozna wiezyc w wielki wybuch albo teorie strun;) Nie mowiac juz o tej naiwnej wierze w to, ze nie mozna podrozowac szybciej niz predkosc swiatla:D
Zadziwiajaca jest ludzka zdolnosc do negowania oczywistego (dla mnie). Potrafimy przyjac kazda bzdure (wspomniany wielki wybuch, teorie strun) itp a jednak 90% spoleczenstwa odrzuca teorie istnienia Boga bo w tej chwili jest to nie do udowodnienia (kiedykolwiek bedzie).
Czemu tak jest?
W teorię strun nie wierzę. Wielki wybuch (czy jakakolwiek teoria stworzenia wszechświata) zostawił ślady, chociażby nas ;). Możliwe, że faktycznie kiedyś odnajdziemy jego Obecność, ale czo on chce być znaleziony? Było coś w rodzaju "Błogosławiony ten co uwierzy a nie zobaczy.". Z drugiej strony mają podobno miejsce objawienia.
Wszystko zależy od człowieka, jeżeli wierzysz w istnienie siły wyższej, spoko. Nie wierzysz, też spoko. Gdybym miał wybierać z pośród wszystkich religii i wierzeń został bym agnostykiem.
"Naszła mnie refleksja: jak można wierzyć w Boga skoro wszystko co o nim wiemy to wiedza od kościoła?"
A z jakiego innego źródła moglibyśmy czerpać tą wiedzę? Jeśli nawet ktoś spoza Kościoła dozna objawienia, to do Kościoła przystąpi, bo tak nakazuje wiara chrześcijańska. Chyba, że nie przystąpi - ale to trochę nielogiczne...
Teoria wielkiego wybuchu brzmi (dość) rozsądnie a wzięła się pewnie z tego iż ktoś kiedyś zaobserwował, że wszechświat się rozszerza, 'odwracając' to rozszerzanie pewnie doszlibyśmy do punktu "niesamowicie małego i gorącego".
Nie wiem skąd się wzięła materia, ale teoria The Big Bang mojemu małemu rozumkowi wydaje się bardziej prawdopodobna niż np. to, że Chrystus jest synem Bożym. Nie obrażając Boga.
Ta teoria (jak i wiele innych) ma też pewną niejasność, bo: co było przed tym wielkim wybuchem? I co było przed tym, co było przed nim?
Dlatego wierzę w Boga ;) Ale nie łączę Go z religią. Najlepszym dowodem na istnienie Boga jest to, że nie można tego udowodnić.
PS.
> Nigdy nie uwierzę
Nigdy nie mów, że nigdy, jeśli nie chcesz się pomylić ;)
> Najlepszym dowodem na istnienie Boga jest to, że nie można tego udowodnić.
Podobnie jak "Skoro Bój jest Bogiem to Bóg jest."? Dla mnie to nie dowód :P.
Z wiki: "Fizycy nie są zgodni co do tego, co było przedtem ale teoria ogólnej względności przewiduje, że był to stan grawitacyjnej osobliwości."
Czyli: "W astronomii, osobliwość to środek czarnej dziury o masie względnie nieskończonej i niemal zerowej objętości. Wszystko, co dostanie się pod horyzont zdarzeń czarnej dziury, nigdy stamtąd nie powraca z powodu względnie nieskończonego zakrzywienia czasoprzestrzeni."
Ale to tylko teorie ;).
Przed wielkim wybuchem mogło nastąpić wielkie zapadnięcie - wszechświat skurczył się jak balonik i powrócił do stanu przed wybuchem, czyli grawitacyjnej osobliwości.
Gdybać tak można w nieskończoność. Wierzyć jest najlepiej samemu sobie - wierzysz w Boga? Spoko. Do póki kościół nie ingeruje w twoją wiarę.
Chyba, że lubisz być manipulowanym ;).
> Najlepszym dowodem na istnienie Boga jest to, że nie można tego udowodnić. <- dla mnie to też nie jest żaden dowód, po prostu najlepszy z najgorszych ;) moim zdaniem istnienia Boga nikt nigdy nie udowodni, ale niestety nie opieram swojego zdania na dowodach ;)